Pokazywanie postów oznaczonych etykietą akcesoria. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą akcesoria. Pokaż wszystkie posty
25.11.2014
MINI HAUL | MAKEUP REVOLUTION, REAL TECHNIQUES, HEAN
Cześć! Rossmanowska promocja, z której zdobycze pokazywałam Wam w jednym ze wcześniejszych postów [KLIK], zachęciła mnie do kolejnych zakupów. Żaluję, że nie połączyłam tych mini hauli w jeden, ale powiedzmy, że to taka druga część.
Zastanawiałam się z której z drogerii internetowej skorzystać tym razem i wybór padł na nieznaną mi Cocolitę. No może nie taką nieznaną, bo słyszałam o niej wielokrotnie ale jakoś wcześniej zawsze zamówienia składałam gdzie indziej. Nieco więcej o mojej opinii o niej z pewnością przeczytacie w poście o sklepach internetowych, który wkrótce planuję.
Główny punkt mojej listy zakupów to Brush Palette marki Makeup Revolution w kolorze Sugar and Spice. Przez tydzień była ona w promocji za 22 zł, a ja mądra głowa, zdecydowałam się na nią dwa-trzy dni po, więc trafiła do mnie w cenie regularnej, ale 30 zł za tak dobrą paletkę zawierającą tyle tak dobrze napigmentowanych kolorów warto wydać. Zawartość kartonowego pudełeczka - piękną paletę pokażę w Wam w poście recenzującym ten produkt wkrótce, kiedy uda mi się wypróbować każdy z 8 róży.
Trafił do mnie także pędzel Real Techniques - Strippling Brush. Myślę, że pojawi się post porównujący go do Hakuro H50S, bo oba są przeznaczone do aplikacji podkładu. W sumie, wygląda tak niepozornie, a wstępnie powiem, że jestem nim bardzo pozytywnie zaskoczona!
Ostatni już produkt to korektor rozświetlający Hean - High Definition w kolorze 101 Porcelain. Po tym jak dwa moje ulubione podkłady, które kupiłam 1+1 w Rossmanie okazały się nie do końca takie Ivory, stwierdziłam że jasny korektor rozświetlający będzie mi niezbędny! Znalazłam właśnie ten w spoko cenie - 13 zł, stwierdziłam więc, że wypróbuję. Póki co spisuje się fajnie, kolor ok, krycie ok, trwałość ok, aczkolwiek mam jedno zastrzeżenie o którym z pewnością wspomnę w poście recenzującym ten produkt za jakiś czas.
Hmmm, tak jak wspomniałam na początku są to tylko 3 produkty. Jestem z nich póki co zadowolona i cieszę się, że udało mi się zrezygnować ze zbędnych kosmetyków które też miałam dołączyć do tego zamówienia.
Dajcie znać czy macie któryś z tych produktów,
lub dajcie mi linki do Waszych postów z ostatnimi zakupami,
chętnie zobaczę! Może się czymś zainspiruję?
27.07.2014
TANGLE TEEZER - HIT CZY KIT?
Cześć!
Kiedy blogo- i vlogo- sferę ogarnął szał, bo inaczej nazwać tego nie można, na szczotkę Tangle Teezer, nie mogłam zrozumieć tego fenomenu. Fakt, nie używałam jej, więc jako tako wypowiadać się o niej nie mogłam. Zdecydowałam jednak, że nie będę inwestować i sprawdzać - czy oby na pewno? Nie oszukujmy się, ale 30+, a kiedyś nawet 50+ zł to kwota jak na szczotkę bardzo duża (tutaj należałoby dodać też koszty przesyłki, bo szczotka jeszcze do niedawna dostępna była tylko w sieci, od niiedawna szczotka dostepna w Hebe!) . Szczególnie, kiedy nie jest się typową włosomaniaczką.
Ja nie dość, że włosomaniaczką nie jestem, to sama myśl o czesaniu włosów nie napawa mnie optymizmem. Pielęgnowanie ich dziesięcioma odżywkami, nakładanie pięciu rodzajów masek i w dodatku olejowanie? Yyyy, ale o co chodzi? Zdecydowanie nie! Jedyne co lubię, to farbować włosy :)
Muszę przyznać, że nie jestem posiadaczką gęstych i mocnych włosów. Nie dość, że są rzadkie to w dodatku mają ogromną tendencje do plątania się, także czesanie (jakże znienawidzone), jest w moim przypadku zdecydowanie wskazane. Kiedy nadchodził więc czas czesania, kilka przesunięć szczotką po włosach skutkowało pełną garścią wyrwanych i złamanych włosów. Ja po prostu nie potrafiłam rozczesać włosów i nie miałam do tego cierpliwości. W głowie zapaliło mi się czerwone światełko - może przydałby mi się Tangle Teezer?
Oswajałam się z tą myślą długo, aż w końcu na facebooku zobaczyłam tę szczotkę w promocji w sklepie minti shop, no i ... stało się! Używam jej od kwietnia więc uważam, że upłynęła dostateczna ilość czasu żeby wypowiedzieć się na jej temat.
Pomijając chwilowo jej funkcję chciałabym się skupić na tym, że szczotka ta to świetny gadżet. Jej nietypowy kształt jak na szczotki, piękne wyprofilowanie i przede wszystkim dopasowanie kolorystyczne to wielkie atuty. Moja wersja kolorystyczna nie jest jakoś wow jeśli chodzi o połączenie kolorów bo jest to wersja jednokolorowa, jednak ten intensywny róż Pink Fuzz z pewnością przyciąga. Nie zapominajmy jednak, nadal jest to tylko kawałek plastiku! Swoją drogą bardzo porządnego, o czym przekonałam się już kilka razy podnosząc szczotkę z płytek po upadku w stanie nienaruszonym,bez jakiegokolwiek pęknięcia czy nawet małej ryski, enjoy! Z kwestii czysto technicznych warto też wspomnieć, że szczotka jest bardzo lekka.
Szczotka TT jest świetnie wyprofilowana dzięki czemu dopasowuje się do głowy, przede wszystkim zbiera większe pasma, sunie po nich z łatwością i cały proces czesania jest po prostu szybszy. Wyprofilowanie wpływa też na komfort jej użytkowania, po prostu dobrze leży w dłoni. Niestety, śliski plastik + moje zdolności skutkują po prostu wyślizgiwaniem się TT.
Równomiernie rozłożone, elastyczne igiełki dobrze spełniają swoją funkcję, a dodatkowo przyjemnie masują skórę głowy.
Tangle Teezer rozczesuje z łatwością nawet mocno splątane włosy, wystarczy jedno/dwa pociągnięcia po paśmie włosów. Nie wyrywa włosów i nie łamie ich. Wnioskuję to, oczywiście po minimalnej ilości włosów które zostają na szczotce.
Włosy uczesane TT pięknie błyszczą. To zapewne dzięki długim igiełkom, które pobudzają skórę do wytwarzania sebum, które szczotka rozprowadza po całej długości włosów. Hmmm, a czy pobudzanie skóry głowy nie wpływa na szybsze rośnięcie włosów? Pewnie, że wpływa!
Początkowo obawiałam się, że może to mieć wpływ na szybsze przetłuszczanie włosów jednak różnicy tego jak to wyglądało przed, a jak wygląda po używaniu TT nie ma.
Tangle Teezer to rzeczywiście dobra szczotka. Z pewnością włosy po jej użyciu są rewelacyjnie rozczesane i ładnie błyszczą. Na początku nie zauważałam jej ogromnego fenomenu, jednak z każdym czesaniem szczotka nabiera więcej plusów.
Mimo wszystkich zalet i pozytywnej opinii mam nadzieję, że gdzieś w drogeriach wśród, zwykłych i tanich przede wszystkim, szczotek jest godny zastępca TT, który jeśli zostałby rozpowszechniony zyskałby sławę na miarę kultowego produktu Shauna B.
Jestem ciekawa jak Wy oceniacie TT?
A może udało Wam się powstrzymać przed zakupem kultowej szczotki?
Pozdrawiam!
PS. Kiedy już człowiek weźmie się za pisanie postu zawsze pod górkę. Mądra Paulina wylała sobie pół matrycy na netbooku, jak to się stało? z 10,1 cala zrobiło mi się jakieś może 6? :)
Etykiety:
akcesoria
,
pielęgnacja włosów
,
recenzja
,
Tangle Teezer
13.06.2014
MOJE PĘDZLE DO MAKIJAŻU.
Hello!
W przerwie pomiędzy jednym mundialowym meczem, a drugim postanowiłam napisać dla Was post dotyczący moich pędzli do makijażu. Kolekcja uboga, ale jak na razie wystarczająca.
Jeszcze kilka miesięcy temu powiedziałabym - 'pfff ... po co mi pędzel, przecież mogę umalować się palcami...'. Jednak kobieta zmienną jest i teraz zdecydowanie uważam, że pędzle są potrzebne i znacznie ułatwiają życie (chociaż nie są niezbędne).
HAKURO H50S FLAT TOP (ok 25 zł )
To pędzel przeznaczony do nakładania płynnych podkładów lub różów w kremie. Używam go z powodzeniem do podkładu. Pozwana na precyzyjną aplikację, dociera do każdego zakątka twarzy i nie tworzy smug. Jest to pędzel bardzo miękki, a jednocześnie zbity. Bałam się, że będzie zjadał dużo podkładu, oczywiście zjada - ale wcale nie tak dużo jak myślałam. Łatwo się go pierze, nie zmienia kształtu, a włosie nie wypada.
Używam go również do ... pudru prasowanego. Takie małe 2w1 ... :) Nie wiem dlaczego ale puder nakłada mi się nim rewelacyjnie. Zauważyłam też zwiększenie wydajności pudru podczas używania tego pędzla do aplikacji ... dziwne :)
Generalnie, był to mój pierwszy pędzel i od razu zdobył moją sympatię. Chyba poświęcę mu osobny post!
CATRICE (ok 16 zł )
Jest to pędzel pierwotnie przeznaczony do różu. Właściwie, w szafie Catrice zobaczyłam też taki sam do ... pudru. Różnią się chyba tylko ceną. Używam go do różu i sprawdza się w tej roli bardzo dobrze; bardzo fajnie rozciera i stopniuje efekt różu. Na pierwszy rzut oka wydaje się duży, ale wcale nie robi placków na policzkach. Czasami aplikuję nim również puder. Przeważnie wtedy kiedy chcę uzyskać minimalne przypudrowanie.
Jest bardzo miękki, nie zbity. Mam go od stycznia i przez te pół roku nic złego się z nim nie stało - nie zniekształcił się ani nie zgubił włosia.
HAKURO H85 (ok 10 zł)
Pędzel przeznaczony do eyelinera i brwi. Biorąc pod uwagę fakt, że brwi podkreślam rzadko służy mi głównie do eyelinera. Włosie jest hm, niby zbite, a jednak bardzo miękkie, Oczywiście pozwala precyzyjnie namalować kreskę przede wszystkim ze względu na swoje małe rozmiary, jednak trzeba trochę uważać, jedno delikatne drżenie reki i ... plama. Mam go stosunkowo niedługo, bo jedynie miesiąc także odnośnie jego jakości trudno mi się na razie wypowiedzieć.
Sense&Body (ok 6 zł)
Jest to pędzelek języczkowy przeznaczony do nakładania cieni na powieki. Biorąc pod uwagę jego niską cenę to jest na prawdę świetny. Podczas aplikacji mięciutko sunie po powiece. Jest dość spory więc najlepiej nakładać nim cień na całą powiekę, ale myślę, że dla osób z większymi umiejętnościami niż moje jest zdatny również do blendowania. Mam go pół roku, jakościowo jest bardzo ok - nie gubi włosia, nie odkształca się i nie puszy.
W7
Jest to aplikator dołączony do bronzera W7 Honolulu. Na początku kiedy otworzyłam pudełeczko pomyślałam, że pewnie jest do niczego nie zdatny i będę musiała go wyrzucić. Dobrze, że tego nie zrobiłam tylko postanowiłam próbnie zaaplikować nim produkt. Sprawdza się świetnie. Jest wąski więc nie nakłada zbyt dużej ilości bronzera, fajnie też rozciera i stopniuje efekt. Nie wróżę mu jednak długiej przyszłości, bo delikatnie zaczyna się puszyć, a używam go zaledwie od miesiąca.
Na mojej WISHLIŚCIE pod hasłem : pędzle do makijażu znajduje się:
Hakuro H15, czyli pędzel - jajeczko do konturowania.
Dajcie znać,
jakie pędzle są Waszymi ulubieńcami?
22.05.2014
HAUL | MINTI SHOP
Cześć!
Dawno mnie tu nie było ... wybaczycie? Ostatnio zrobiłam sobie trochę wolnego od internetu, a w sobotę byłam na weselu - do tej pory dochodzę do siebie. Zabawa była r e w e l a c y j n a. Kilka dni przed imprezą zamówiłam sobie 3 kosmetyki z Minti Shop i dzisiaj post dotyczył będzie właśnie nich! A później postaram się ogarnąć i zabrać za "porządniejsze" posty :) Uzbierało mi się trochę zaległości.
Przechodząc do rzeczy...
Głównym sprawcą zamieszania i zamówienia były sztuczne rzęsy Ardell Demi Wispies - rozpowszechnione i chwalone w blogosferze. Wymarzyłam sobie skromny makijaż ze sztucznymi rzęsami w roli głównej no i miałam :) Muszę przyznać, że są bardzo elastyczne. Wyglądają na bardzo naturalne - no w końcu 100% human hair ;) Użyłam do nich kleju do rzęs z Hebe i strasznie się marwiłam, że po kilku godzinach się odkleją, ale wytrzymały w stanie nienaruszonym do 5 rano także jest ok :) Niestety, nie wiem jak użyję ich ponownie bo strasznie się powykręcały w różne strony. Myślicie, że wrócą do swojej pierwotnej konstrukcji? Ich cena to ok. 13 zł.
Kolejnym produktem który wpadł do mojego koszyka jest pędzelek Hakuro H85, który przeznaczony jest do eyelinera i brwi i właśnie do takich celów mam zamiar z niego korzystać. Bardzo zręczny, miękki, super rysuje się nim kreski na oku. Cena to ok 10 zł.
Ostatni już produkt to popularny bronzer W7 Honolulu. Wspominałam Wam, ze chciałabym wypróbować jakiś bronzer bo nigdy takiego produktu nie używałam. W Rossmanie nic szczególnego nie wpadło mi w oko więc zdecydowałam się na ten produkt. Jestem mega zadowolona, ale z pewnością będę musiała się jeszcze trochę poduczyć jak się nim posługiwać. Pierwsze wrażenie to z pewnością fakt całkowitego matu oraz bardzo dobra pigmentacja. Wydaje mi się, że dołączony do bronzera pędzelek również jest całkiem dobrej jakości. Aaaa no i oczywiście całkiem fajny efekt wizualny, malutkie, kartonowe, kwadratowe i różowe pudełeczko. Cena jest również bardzo przystępna bo kosztował ok 12 zł.
Zakupów dokonałam w drogerii internetowej www.mintishop.pl. Były to moje trzecie już zakupy i po raz kolejny jestem bardzo zadowolona. Sklep posiada wiele zalet - bardzo duża ilość produktów do wyboru, marek które nie są dostępne w PL stacjonarnie, bardzo szybka realizacja zamówienia oraz sama wysyłka. Dwa razy korzystałam z zamówienia kurierem - paczka następnego dnia u mnie, oraz raz zamawiałam do paczkomatu - czekałam 2 dni. Kosmetyki są zapakowane w kolorową bibułkę opatrzoną naklejką z logiem sklepu - bardzo miły akcent :) Także, jeśli planujecie w najbliższym czasie jakieś zakupy internetowe, zachęcam do zapoznania się z ofertą :)
Dawno mnie tu nie było ... wybaczycie? Ostatnio zrobiłam sobie trochę wolnego od internetu, a w sobotę byłam na weselu - do tej pory dochodzę do siebie. Zabawa była r e w e l a c y j n a. Kilka dni przed imprezą zamówiłam sobie 3 kosmetyki z Minti Shop i dzisiaj post dotyczył będzie właśnie nich! A później postaram się ogarnąć i zabrać za "porządniejsze" posty :) Uzbierało mi się trochę zaległości.
Przechodząc do rzeczy...
Głównym sprawcą zamieszania i zamówienia były sztuczne rzęsy Ardell Demi Wispies - rozpowszechnione i chwalone w blogosferze. Wymarzyłam sobie skromny makijaż ze sztucznymi rzęsami w roli głównej no i miałam :) Muszę przyznać, że są bardzo elastyczne. Wyglądają na bardzo naturalne - no w końcu 100% human hair ;) Użyłam do nich kleju do rzęs z Hebe i strasznie się marwiłam, że po kilku godzinach się odkleją, ale wytrzymały w stanie nienaruszonym do 5 rano także jest ok :) Niestety, nie wiem jak użyję ich ponownie bo strasznie się powykręcały w różne strony. Myślicie, że wrócą do swojej pierwotnej konstrukcji? Ich cena to ok. 13 zł.
Kolejnym produktem który wpadł do mojego koszyka jest pędzelek Hakuro H85, który przeznaczony jest do eyelinera i brwi i właśnie do takich celów mam zamiar z niego korzystać. Bardzo zręczny, miękki, super rysuje się nim kreski na oku. Cena to ok 10 zł.
Ostatni już produkt to popularny bronzer W7 Honolulu. Wspominałam Wam, ze chciałabym wypróbować jakiś bronzer bo nigdy takiego produktu nie używałam. W Rossmanie nic szczególnego nie wpadło mi w oko więc zdecydowałam się na ten produkt. Jestem mega zadowolona, ale z pewnością będę musiała się jeszcze trochę poduczyć jak się nim posługiwać. Pierwsze wrażenie to z pewnością fakt całkowitego matu oraz bardzo dobra pigmentacja. Wydaje mi się, że dołączony do bronzera pędzelek również jest całkiem dobrej jakości. Aaaa no i oczywiście całkiem fajny efekt wizualny, malutkie, kartonowe, kwadratowe i różowe pudełeczko. Cena jest również bardzo przystępna bo kosztował ok 12 zł.
Zakupów dokonałam w drogerii internetowej www.mintishop.pl. Były to moje trzecie już zakupy i po raz kolejny jestem bardzo zadowolona. Sklep posiada wiele zalet - bardzo duża ilość produktów do wyboru, marek które nie są dostępne w PL stacjonarnie, bardzo szybka realizacja zamówienia oraz sama wysyłka. Dwa razy korzystałam z zamówienia kurierem - paczka następnego dnia u mnie, oraz raz zamawiałam do paczkomatu - czekałam 2 dni. Kosmetyki są zapakowane w kolorową bibułkę opatrzoną naklejką z logiem sklepu - bardzo miły akcent :) Także, jeśli planujecie w najbliższym czasie jakieś zakupy internetowe, zachęcam do zapoznania się z ofertą :)
Subskrybuj:
Posty
(
Atom
)


