27.08.2015

YVES ROCHER | JARDINS DE MONDE | CARAMBOLA


Cześć! Żele do kąpieli, opisuję tutaj bardzo rzadko. Tego lata udało mi się trafić na produkt, który w 99% spełnia moje oczekiwania co do tego typu produktów. Mogę więc śmiało uznać go ulubieńcem lata!

Żel pod prysznic Yves Rocher Jadins de Monde trafił do mnie przypadkowo - jako prezent. Sama bardzo rzadko zaglądam do sklepu tej marki, a żele pod prysznic mimo ciekawych linii zapachowych nigdy specjalnie nie zachęcały mnie do zakupu. Zawsze dziwiłam się jaki jest sens kupować produkt o tak małej pojemności, skoro doskonale wiemy, że kosmetyki pod prysznic zawsze zużywa się szybko. Polubiłam się z nim jednak od pierwszego użycia, i nie przestała przeszkadzać mi jego pojemność.


Najważniejsza jego zaleta to zapach - jest obłędny! Nie mam pojęcia ile wspólnego rzeczywiście ma z Karambolą - bo nigdy tego owocu nie jadłam, ani nie wąchałam ale jest zdecydowanie zapachem trafiającym w moje gusta. Słodki, a zarazem świeży i orzeźwiający - idealny pod prysznic latem! Co ważne, nie jest sztuczny, ani chemiczny! Kąpiel przy jego użyciu, opisałabym jako kąpiel w jakimś soku owocowym! Konsystencja jest dość rzadka, ale po aplikacji żel świetnie się pieni i dobrze myje. Po spłukaniu skóra jest gładka, nawilżona i pachnąca! Nie zauważyłam, aby podrażniał czy wysuszał.

Jedynym minusem jest wspomniana wcześniej pojemność - 200 ml w cenie ok. 9 zł. Szkoda, że nie są dostępne większe pojemności tego produktu!


Z pewnością sięgnę po inne wersje tego żelu! Jakie słodkie, a zarazem orzeźwiające zapachy z tej serii możecie mi polecić?

25.08.2015

JUST A GIRL WHO LOVES MAKEUP -> BLOGOWE GRWM { RIMMEL, L'OREAL, INGLOT, LOVELY, WIBO }

Cześć!
Jakiś czas temu zniknęłam bez słowa z blogosfery. Potrzebowałam chwili na ogarnięcie kilku spraw, a później straciłam motywację do działania tutaj. W między czasie pojawiła się chęć stworzenia nowego miejsca i spróbowania swoich sił od początku. Ostatecznie jednak, postanowiłam spróbować wrócić tutaj, bo szkoda mi tych postów, które opublikowałam (mimo to, że z jednych jestem zadowolona bardziej, z innych mniej) i dlatego też, przychodzę do Was dzisiaj z nowym postem. Po tak długiej przerwie trudno mi było zdecydować co wybrać na początek. Postawiłam na opcję ogólną i pokażę Wam dzisiaj, jakich kosmetyków używam do mojego codziennego makijażu. Jest to opcja po którą na co dzień sięgam najczęściej. Czasem oczywiście modyfikuję ją o mniejszą/większą ilość kosmetyków, lub niektóre z produktów np. podkład, bądź tusz do rzęs zamieniam na inne.



Jako pierwszy, na mojej twarzy ląduje podkład Rimmel Lasting Finish Nude w kolorze 100 Ivory. Zaaplikowany Miracle Sponge RT daje satynowy, naturalny efekt i ładnie wtapia się w koloryt cery. Korektor, którego aktualnie używam to Loreal True Match, również w kolorze Ivory.
Całość pudruję ulubionym pudrem prasowanym, który pojawił się tutaj na blogu niezliczoną ilość razy - Rimmel Stay Matte w kolorze 003 Peach Glow - wpasowującym się w mój koloryt cery, zarówno latem jak i zimą, idealnie. Pięknie matuje i utrwala makijaż na cały dzień. Z natury jestem blada, a duet - podkład + puder + korektor nic w tej kwestii nie zmieniają, zatem aby dodać trochę koloru, i wykonturować lekko twarz używam matowego pudru modelującego Inglot w kolorze 505. Lekkie rozświetlenie uzyskuję przy pomocy rozświetlacza Silver Highlighter z Lovely.


Kolejny krok - to podkreślenie brwi. Aktualnie najczęściej sięgam po żelowy tusz do brwi L'Oreal Brow Artist Pumper w kolorze Dark. Ma bardzo subtelny kolor, który doskonale wypełnia brwi. Żelowa konsystencja wpływa także na ich utrwalenie. Stosuję go solo, bądź wraz z cieniem boxed z palety Sleek Oh So Special. Standardowy u mnie makijaż oka to kreska eyelinerem + tusz do rzęs. Najlepiej sprawdza się u mnie eyeliner Wibo Deep Black, natomiast mascara po którą sięgam najczęściej to L'Oreal So Culture. 


A Wy po jakie sprawdzone kosmetyki do makijażu codziennego sięgacie najczęściej? :)


2.05.2015

OPENBOX - JOY BOX - WIOSNA TRENDY - KWIECIEN


Cześć! Dzisiaj zupełnie nowy rodzaj postu na moim blogu, a mianowicie Open Box! Jest to moje pierwsze pudełko, ale z pewnością nie ostatnie!

Joy Box w porównaniu do Glossy- czy Shiny- boxów to nowość na rynku. Łączy je jednak główna cecha wspólna - to pudełko wypełnione kosmetykami - pełnowartościowymi oraz miniaturkami, o cenie znacznie niższej niż wszystkich produktów osobno. Joy Box, z racji tego, że jest nowością na rynku, jest nieco zmodyfikowany, bo jego zawartość jest nam znana w momencie pojawienia się opcji jego zakupu. Ba, nie tylko znana, ale częściowo także selekcjonowana przez Nas! Joy Box zawiera sześć produktów w standardzie, natomiast kolejne trzy wybieramy spośród sześciu dodatkowych produktów. Poprzednio pojawiły się dwie edycje zwyczajne, w grudniu i lutym , koszt pudełek wynosił wtedy 49 zł. Edycja kwietniowa, to edycja specjalna zawiera aż 10 produktów, a kosztuje 59 zł + darmowa wysyłka.

Pudełka póki co nie podlegają stałym subskrypcjom, a można je kupować pojedynczo we wskazanym przez Joy terminie. Moim zdaniem jest to świetna opcja, bo jeśli kosmetyki z danego boxa się nam nie spodobają, możemy go po prostu nie kupować. Mimo to, iż jest to nowość na rynku JoyBoxy cieszą się sporym zainteresowaniem. Świadczy o tym tempo znikania dostępnych pudełek. Przy okazji edycji kwietniowej sprzedaż ruszyła o 15, natomiast kilka minut później wiele kosmetyków było już niedostępnych, a kilkanaście minut później całość była już wyprzedana.


Kosmetyki które znalazły się w podstawie to:

  •  pełnowymiarowy tusz do rzęs IN EXTREME DIMENSION LASH 3D marki MAC (cena: 98 zł). Produkt MAC, w dodatku pełnowymiarowy był chyba głównym sprawcą ogromnego zamieszania wokół kwietniowego pudełka. Przyznam, że sama utwierdziłam się w decyzji o zakupie pudełka kiedy go zobaczyłam. 
Tusz zdążyłam już wypróbować i jestem pod wrażeniem jak pięknie wydłuża rzęsy! Wydłuża, lekko podkręca, przy jednej warstwie je świetnie rozczesuje i podkreśla, a przy większej ilości warstw nieźle pogrubia. Ma ogromną szczotkę, więc trzeba się wprawić żeby się nie umalować dookoła oka. W ogólnym rozrachunku, po trzech użyciach jestem zachwycona! I nie wiem skąd w internecie te negatywne opinie na jego temat?

  • krem nawilżający AA Hydro Algi Błękitne (18,99zł)
  • maska Colagen&Aloe Vera Hydro marki Etre Belle (10 zł), 
  • odżywka do włosów marki Timotei - Drogocenne Olejki (8,50zł)
  • lakier do paznokci Eclair Classic Collection (20zł) 
Kolory lakierów przyporządkowane zostały losowo. Liczyłam na róż, a trafił mi się wyrazisty pomarańcz. Początkowo nie przypadł mi do gustu, jednak kiedy pomalowałam nim paznokcie przekonałam się do niego. Myślę,że będzie często gościł na moich paznokciach.

  • rękawiczka Quick Treat marki Glov (14zł)
to mini rękawica, dzięki której szybko i skutecznie poprawisz makijaż wyłącznie za pomocą wody. Aby usunąć rozmazany tusz lub nadmiar różu czy cieni do powiek wystarczy nałożyć GLOV Quick Treat na palec, zwilżyć wodą i przetrzeć konkretny fragment skóry – mikrowłókna działają jak magnes i przyciągają cząsteczki kosmetyków. 
  • ręcznie wykonane mydło żurawinowe Stenders (20,90zł)
  • gazeta Joy

Jako dodatkowe kosmetyki wybrałam:
  • szminkę marki Etre Belle Color Passion (89zł), która niestety również trafiła mi się w kolorze pomarańczowym.
  • nawilżające mleczko łagodzące marki Tołpa (20zł)
  • płyn micelarny Dermedic Hydrain 3 Hialuro H20 (6zł)
Pełną zawartość boxa, wraz z innymi kosmetykami spośród których wybrałam swoje trzy dodatkowe, oraz opisy wszystkich produktów możecie zobaczyć tutaj.


A Wy zamówiłyście swojego JoyBoxa? :)

DZIEWCZYNY JAKA PALETA CIENI BYŁABY DOBRYM POMYSŁEM NA DODATEK DO PREZENTU URODZINOWEGO DLA KOLEŻANKI, KTÓRA NARZEKA ŻE NIE MA CIENI I CZYM SIĘ MALOWAĆ. ZALEŻY MI NA CZYMŚ UNIWERSALNYM, A ZARAZEM UROCZYM - DORADŹCIE! MAM TYLE POMYSŁÓW, ŻE NIE WIEM NA JAKI KOSMETYK SIĘ ZDECYDOWAĆ, A TAK JAK WSPOMNIAŁAM, MA BYĆ TO DODATEK DO PREZENTU, JAKIEŚ PUDEŁECZKO Z PEREŁKAMI KOSMETYCZNYMI ;)

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...
Szablon dla Bloggera stworzony przez Blokotka